Znalezisko z dna morza Śródziemnego wskazuje, że starożytni dysponowali znacznie bardziej zaawansowaną technologią niż przypuszczano.
Wiosną 1900 r. ekipa poławiaczy gąbek zboczyła z kursu podczas burzy. Żeglarze dotarli do wyspy Antykitera. Kapitan postanowił przeprowadzić nurkowanie w poszukiwaniu gąbek. Pierwszy nurek opuścił się na dno i ku jego zdziwieniu na dnie nie było gąbek, a jedynie porozrzucane zwłoki. Przerażonego nurka szybko wciągnięto na pokład. Pozostali członkowie ekipy podejrzewali, że nurek miał halucynacje wywołane chorobą kesonową. Wkrótce okazało się, że prawda jest bardziej zaskakująca: 2000 lat temu, z wyspy Rodos wypłynął statek, wiozący cenne towary dla pewnego bogatego Rzymianina. Statek ten podczas burzy również zboczył z kursu w pobliże wyspy, jednak załodze nie udało się uratować żaglowca - zatonął. Na dno zaczął opuszczać się kolejny nurek, miał zweryfikować relacje kolegi. Trupy okazały się pięknymi posągami z marmuru i brązu. Należały do ładunku przewożonego przez statek. Na powierzchnie zostały wydobyte te oraz inne cenne przedmioty: bogato zdobione wazy greckie i biżuterie. Wiadomość o niezwykłym odkryciu szybko trafiła na czołówki gazet. Jednym z najpiękniejszych posągów, wydobytych z dna morza był tzw. młodzieniec z Antykitery. Wedle powszechnej opinii był dziełem greckiej rzeźby. Innym cennym znaleziskiem była głowa filozofa.